Za oknem wieje wicher, na stole resztki wigilijnej zastawy, a ja zalegam kanapowo i raduję oczy i babskie ego “Grey’s Anatomy” znalezionym pod choinką. Koniec roku już bliski i pierwszy raz czuję tak naprawdę, że “stare” zostawiam za sobą. Pierwszy raz niczego nie planuję i nie zakładam – “dobre” dzieje się samo. Lista postanowień na nowy rok jest passe.
Żeby nie było, że mieszkam w jakimś wydumanym, pseudo raju – końcówka roku była dla mnie więcej niż wyboista. Jednak to co mnie spotkało, przeciorało i zmaltretowało było początkiem zmian. A zmiany wedle mojego doświadczenia – zawsze wychodzą nam na dobre. Żeby isć do przodu – każdy kilometr drogi musi się różnić od poprzedniego – inaczej po prostu stoimy w miejscu.
Z góry też przepraszam za niezłożenie wielu osobom życzeń.
To nie jest brak szacunku ani posiadanie wszystkiego w podogoniu.
Nie miałam czasu gdyż zajmowałam się układaniem swojego życia i rozgryzaniem własnych problemów.
Zdarza się więcej niż często, że freakuję i znikam. Nie odbieram telefonu, ignoruję maile, gg i inne tleny. Kochani – ja wiem, że Święta to jest special time i wypada stuknąć choćby ze dwa miłe słowa – ale jeżeli nie ma Was w moim życiu większość czasu, jeżeli nie macie pojęcia co dokładnie dzieje się w mojej czaso-przestrzeni – just don’t judge me!.
Tak sobie uzmysłowiłam, że wcale nie jestem złą osobą i że daję z siebie czasem więcej niż trzeba, tak, że najczęsciej nie starcza już nic dla mnie. Dlatego proszę, zrozumcie – nie jestem w stanie obdzielić wszystkich jednakową uwagą. Mam posraną osobowość, która rzuca się na ratunek najbardziej potrzebującym. A jesli się rzuca to całą sobą. A po wszystkim jestem potwornie zmęczona i czuję się parszywie, że nie udało mi się uszczęśliwić wszystkich.
Dlatego oznajmiam – żadna ze mnie przyjaciółka. Nie jestem socjalnie udana i chociaż starałam się z tym walczyć – czas pogodzić się z faktem, że nie umiem tego zmienić.
Dlatego przepraszam Was kochani serdecznie i mam nadzieję, że macie happy Christmas nawet bez moich życzeń oraz zapewniam, że myślę o Was, czuję się notorycznie winna, ale nie robię z tym nic gdyż w tym konkrentym momencie życia potrzebuję się zająć po prostu sobą.
over



