Gogle z planety Pikuśpikuś

P1270533

P1270562

P1270585

Nie cierpię jeździć do Castoramy. Wszystko we mnie wre i burzy się. Nie cierpię i już. Jednakowoż okazjonalnie natrafiam na prawdziwe perełki zakupowe, które jak mniemam normalna kobieta omijałaby szerokim łukiem.
Tym razem taką perełką okazały się gogle spawalnicze. Do szczęścia brakowałoby jeno żeby były takie oldschoolowe, metalowe z szybkami ze szkła. Moje są niestety plastikowe w całości i wioną dziwną gumą, ale i tak pałam do nich wielką miłością od pierwszego obaczenia.
Koszt niewielki bo niecałe 30 zł – za to możliwość obejrzenia świata w kolorze ciemno, ponurej zieleni (z zamknietymi klapkami).
Prawda jest taka, że dylemat miałam, jako że tuż obok na półeczce leżała skórzana, czarna maska spawalnicza, która wręcz krzyczała: WEŹ MNIE, WEŹ MNIE!.
Od tej pory (solennie przyżekam!!) zaczynam czynnie omijać wróżki i inne cuda wianki gdyż poważnie boję się dowiedzieć czegokolwiek o moim porzednim wcieleniu.
Jedno jest pewne – jeżeli chodzi o T. – to trafił swój na swego.
Z Castoramy poza potrzebnymi deskami i workiem gwoździ unieśliśmy we własną czasoprzestrzeń również i łom (niebieski!), który to z kolei T. uznał za prawdziwe designerskie arcydzieło.
Tak więc czuję się dzisiaj szczęśliwa i zaspokojona w kolorze ciemno zielonej ekstazy goglowej.

over.

Opublikowane w:  on październik 10, 2009 at 1:24 pm Komentarze (1)

Poladroid 3,4,5

Dzisiejsze poladroidy niechaj zostaną utrzymane w fioletach papieskich cloud_lightning.

Barcelońska pustka metrza:
1507939543_b3f5801066_o-pola01

heart:
2159431634_be7c7775c2_o-pola01

Patchwork blaszano drzewny:
P1240259-pola

A tak pozatym lub poza tym to czekam na swój nowy rowerek vel amsterdam, na którym wreszcie będę mogła zmieścić swój niemały lub nie mały zadek i jechać wyprostowana niczym kij w mrowisko.
Can’t wait!!!!

rainbow

Opublikowane w:  on lipiec 21, 2009 at 8:14 am Dodaj komentarz

Poladroid 1 i 2

Zaczynam cykl poladroidowy :)
Poladroid nr 1:

P1240374-pola 

Poladroid nr 2:

P1240471-pola 

————————————————————-
Wszystkie poladroidy pstrykane za pomocą POLADROID-a.
Do ściągnięcia tu:
LINK

Opublikowane w:  on lipiec 20, 2009 at 2:18 pm Dodaj komentarz

Poladroid jest już na PC!

Stąd: klikaj ach klikaj  można pobrać Poladroida na PC. Bardzo się cieszę. Nie zapomnijcie potrząsać zdjęciami – szybciej się wtedy wywołują :)

Jakie rezultaty? Ano takowe:
P1110797-pola

  bender2-pola

WoWScrnShot_060709_011724-pola

P1090241-pola

Opublikowane w:  on lipiec 19, 2009 at 7:31 pm Dodaj komentarz

Przyszła wiosna, a forma do bani jakby..

No to mamy wiosnę. Sami tego chcieliście. A ostrzegałam. Teraz to już tylko dbanie o formę. Rzeźbienie pośladków, ramion, wybielanie zębów i wymiana garderoby. Ciężka, ciężka praca. Ja zabieram się za nia jak tylko uporam się z katarem, jajkami kota (tak, tak – bye, bye jajka – koniec opryskiwania drzwi kocim moczem), jednym takim zębem, któremu życie w mej twarzy zbrzydło, stosami swetrów porozciąganych zimowo, brakiem pieniędzy, kwiatem od mamy, który pić chce, a nie krzyczy itd..itp.
Dzisiaj z okazji nie brania się jeszcze za własne po-zimowe ciało postanowiłam odtworzyć wiekowy już przepis (bo aż z czasów przedszkolnych) na czekoladki z płatków owsianych.
Z pewnością zdjęcie owych czekoladek poprawiłoby nie jedenemu humor na długo. Miesza się masełko na ogniu z cukrem i kakao, a jak wsio się połączy w jednolitą maź – trza wsypać płatki owsiane.
Maź powinna być na tyle kleista by można było lepić z niej coś na kształt kulek.
Cóż…..moje kulki wyszły jak tuż po wypadku z walcem. Trudno. Dziś mam katar i w nosie wszystko – a nawet więcej. Kulko-placki-rozlaźlaki poszły za karę do zamrażalnika.
A ja zniechęcona kulinarnym niepowodzeniem wynalazłam piękne zdjęcia kobiet dbających o formę.
Proszę pamiętać iż są to profesjonalistki i, że nie należy prówbować robić się w tenże sposób na bóstwo samemu w domu.
Zdjęcia zrobił pan Martin Schoeller.
A wsio można obejrzeć tu: LINK

I tak oto:
Irene Andersen, 2007
MS_AndersenIrene_2007

Mercedes Yvonne Bazemore, 2007
MS_BazemoreMercedesYvonne_2007

Kim Harris, 2003
MS_HarrisKim_2003

Iris Kyle, 2003
MS_KyleIris_2003

Lenda Murray, 2003
MS_MurrayLenda_2003

Christine Roth, 2004
MS_RothChristine_2004

Dena Westerfield, 2007
MS_WesterfieldDena_2007

Opublikowane w:  on marzec 26, 2009 at 11:44 am Komentarze (1)

Dookoła Londynu w 3 dni

Londyn na baaardzo wręcz szybko +spóźnienie na samolot.
Kiedyś tam wrócę i na spokojnie sobie wsio poobserwuję. A póki co w locie…
Spotrzeżenia:
1]
każdy robi sobie w Londku to co chce – nawet jeśli oznacza to chodzenie półnago w mróz…nikt nie zwróci nawet uwagi
2] w metrze jest jak w tropikach, tylko wody nie ma
3] mało kto mówi naprawdę w real english – potworna mieszanka narodowości
4] przejazd autobusem piętrowym z nosem przy szybie podwyższa adrenalinę (przy hamowaniu niezbędna lignina)
5] w pubach nie ma dymu papierosowego i wychodząc z niego nie pamiętamy nawet, że w nim byliśmy
6] kobiety są po prostu ładne (może to ta mieszanka narodowości tak dieła? – a ja słyszałam, że angielki są brzydkie…heh)
7] londyńscy Polacy są mili – szczególnie Ci, którzy posiadają pracę
8] za śniadanie dla dwojga w kawiarni można w Polsce kupić dobry serial na DVD lub buty mało wygodne acz szykowne
9] metro jest metrem i jest duże
10] ludzie po prostu są mili… ot tak – co wcale nie oznacza, że nie mogą nas potwornie wkurzyć. Przykład: miły pan z obsługi hotelu, który przynosił nasze bagaże 30 z górą minut dzięki czemu nie zdążyliśmy na samolocik
11] Londyńczycy nawet w wersji najbardziej odczapowego ubioru trzymają klasę
12] czerwone światło na przejściu dla pieszych nie oznacza, że należy stać. Stoją tchórze, looserzy i ludzie o naprawdę słabych nerwach. Ci o średnio słabych dają radę i przechodzą..
13] sklepy to jakieś szaleństwo –po prostu jest wszystko
14] Apple Store to przereklamowany dość mocno mit – wbrew obietnicom nie zrobił najmniejszego wrażenia
15] w londyńskiej taxi zmieściłby się i średniej wielkości słoń.
16] wszystko, ale to wszystko co wydrukowane, nalepione, powieszone jest pięknie zaprojektowane

itd….
Nie jest to raczej moje miejsce na ziemi, ale cieszę się, że istnieje zaprzeczając tym samym sensowi szaro-buro-nijakości polskiej.

I zdjęcia – klikać w celu doznań bardziej wzrokowych :>

Opublikowane w:  on marzec 2, 2009 at 9:40 pm Komentarze (2)

~~**~~

Untitled-1

no to wypatruję….

Untitled-2  
staram się…

P1200217

od zawsze twierdzę, żę Myszka Mickey ma problemy z własną seksualnością….

Opublikowane w:  on at 5:07 pm Komentarze (2)

Bangkok Part 2

Bangkok obudził nas typowo miejskim hałasem. Ze względu na 6- godzinną różnicę czasu byliśmy lekko nieprzytomni, ale gotowi na przygody. I tak jakieś 45 minut dreptania później zgubilismy się całkowicie. Na szczęście!
Jedną z większych atrakcji tego dnia była dzielnica silników. Jakieś 10-12 przecznic tylko i wyłącznie z częściami samochodowymi. P1140635
Gigantyczne silniki w ilości naprogramowej to nie lubość Tajów do ciężarówek i traktorów, a napęd większości boat Taxi jakie pływają po Bangkoku. Jest to bowiem miasto niezlicznych kanałów – z których wybrane po zasypaniu zamieniono w ulice.

P1140827Po mieście najszybciej podróżuje się albo skytrainem albo właśnie boat taxi. Z weselszego sposobu eksplorowania miasta polecam tuk-tuki :) – w cenie podwyższona adrenalina przynajmniej jeszcze na godzinę po zakończonej podróży:
P1140736
Generalnie problemu z dotarciem do celu nie ma – o ile szukany cel jest celem turystycznym. Jeżeli przyszłoby Wam jednak do głowy zobaczenie konkretnej wystawy lub mało znanej ulicy – zapomnijcie o tym pomyśle natychmiast! Chyba, że urodziliście się ze znakomitym talentem do czytania map i odnajdywania się w najbardziej zagmatwanych czaso-przestrzeniach.  Nam te talenta dane nie były. Zdani na taksówkarzy i tuktukowców oraz ich dowolność w interpretowaniu języka angielskiego – w 3 przypadkach na 3 nie dojechaliśmy tam gdzie chcieliśmy. Odkrylismy jednak, że Bangkok posługuje się systemem amerykańskim, a miasto podzielone jest na przecznice. Na przyszłość będziemy lepiej przygotowani ;P.
Poza szwędactwem ulicznym i podpatrywaniem tubylców warto oczywiście zobaczyć skarby narodowe. W tym:
najstarszą świątynię -Wat Pho (Wat Phra Chetuphon, Świątynia Leżącego Buddy) (XVI w.) z ogromnym posągiem Buddy.
P1140888 
Wielki Pałac Królewski (1782-1785) ze świątynią Wat Phra Kaew (Srebrna Pagoda z XVIII w.). Myśmy pałacu oglądać nie chcieli – za to z dziką przyjemnością zwiedzliśmy światynię. Tu widać królewski śmietnik ;P
P1150049
Świątynię:
P1150050 
Jej uroczych mieszkańców:
P1150087

P1150091

Oraz Wat Arun. – Świątynię buddyjską w dzielnicy Yai , która znajduje się na zachodnim brzegu rzeki Menam. Pełna nazwa świątyni to Wat Arunratchawararam Ratchaworamahavihara (วัดอรุณราชวรารามราชวรมหาวิหาร) :P (ihaaa).
Na drugi brzeg dostaliśmy się łodzią, na którą kupuje się całodniowy bilet.
P1150145

P1150148

P1150177
CDN…

Opublikowane w:  on luty 9, 2009 at 3:05 pm Komentarze (3)

The beginning :) part 1

Nasza podróż zaczęła się w samolocie ukraińskich linii lotniczych Aeroflot. Po doleceniu do Kijowa i bardzo szybkiej odprawie zostaliśmy umieszczeni w 3 rzędowym latającym dziwolągu.
Dla mnie był to pierwszy tak długi lot, tak dużą puszką. Inaczej samolotu nazwać się nie dało. Nasze miejsca wypadły tuż pod gigantycznym ekranem. Po mojej prawej siedział T., po lewej nieruchomy przez całą podróż – wystrojony w połyskliwy garnitur Taj. Jak słusznie podejrzewałam bliskość ekranu nie gwarantowała lepszego odbioru obrazu. Filmy wyświetlano każdego po 5 min. maksymalnie, czarno-białe, foniii nie było (dodatkowo moje pokrętło głośności samo wracało do całkowitego ściszenia). Generalnie zaczęło się lovely. Radowała mnie natomiast toaleta, która poza wydzielaniem zapachów dworcowych – po prostu była BLISKO. 2h do Kijowa, 11h do Bangkoku – czas minął “prawie” niepostrzeżenie. Siedzący po mojej lewej Taj ożył dopiero w Bangkoku zrywając się dziarsko z siedzenia tuż po wylądowaniu.
Bangkok nie przywitał mnie jak to przestrzegali różni forumowicze “mokrą szmatą w twarz”. Przywitał za to przemiłym ciepłem i zapachem typowym dla lata. Na lotnisku, zgodnie z zaleceniami V. (udzilił sporo cennych rad) zgrabnie omineliśmy taksówkowych prywaciarzy i  udaliśmy się do właściwego stoliczka. Tam Pani 0 – znudzonej bezdradnością turystów twarzy po wyciągniąciu z nas miejsca podróży – wypisała karteczkę i już chwilę potem rozkoszowaliśmy się chłodem klimatyzowanej taksówki za niecałe 400 batów.
Zabookowany wcześniej przeze mnie “Dream Hotel” przyniósł zgodnie z nazwą upragniony sen….
CDN>
 P1150234

Opublikowane w:  on luty 5, 2009 at 4:47 pm Komentarze (1)

Polaroidność

Jakiś czas temu zapragnęłam polaroidzenia. Ale się nie da – w każdym razie nie analogowo. Da się za to a i owszem cyfrowo, digitalnie znaczy się.
Opcji mamy kilka – dla leniwych jednak są dwie główne i najfajniejsze, czyli:

*******Opcja I********

Capture222
Poladroid jest fantastyczny. Jest tylko jeden szkopuł – póki co istnieje wersja tylko na Maca. Wersja alpha na PC podobno już blisko :)
Jak działa Poladroid? Ano tak:

A zdjęcia wyglądają tak:
 gagatek-pola
Przy okazji pochwalę się mega “UDANĄ” peruką Elvisa Presleya (chyba przejechanego przez ciężarówkę ;PP)

gagatek2-pola 

Oraz maską przytarganą przez T. z pracy, a któraż to pozostawia na twarzy – jeszcze baaardzo długo po zdjęciu – przepyszny zapach gumy :P .

*******Opcja II********

33333333333333333 
Czyli akcje photoshopa stworzone przez Maxmiliana Jaenicke, inaczej rawimage. Do pobrania TU.
Zdjęcia obrobione actionem wyglądają tak:

1111111111111
222222

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I o ile opcja I nie wymaga photoshopa ani żadnego innego softu graficznego, to opcja II niestety tylko dla photoshopowców :(
Poladroid ma jeszcze jedną ważną zaletę – otóż tworzy obrazki duże i w dobrej rozdziałce, czego actiony nam nie gwarantują (chyba, że stworzymy własne).

Powyższe opcje przeznaczone są dla leniwych. Powtarzam – dla leniwych!!! Dlatego skoro mam czas dzięki actionom – idę zrobić sobie pyszny budyń i podyndać nogami.
bye bye

Opublikowane w:  on grudzień 11, 2008 at 11:20 pm Komentarze (2)