Tym razem same close-ups
. Wraz z przybyciem kolejnego stwora postaram się pokazać więcej.
Postanowiłam, że będzie to najgigantyczniejsza moja praca w Corelu ever. Przynajmniej na dzień dzisiejszy. Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Gdyby ktoś pytał – nie mam kompletnie pomysłu na te wsie stworzenia. Jakby ktoś powiedział w english language:
they just keep popping….
Dzisiejszy dzień poza tajemną niespodziankowością, którą była ciutkę stresująca – można zaliczyć do niezmiernie udanych.
Co do tajemniczości niespodziankowości – tak w końcu powiem o co chodzi. Ale jeszcze nie teraz.
13-tka na hełmiku dla T., który owąż liczbę uważa za własną, tudzież szczęśliwą. Mogę mieć tylko nadzieję, że po znajomości owa liczba obejdzie się ze mną jak trza i krzywdy mi nigdy nie zrobi.
Kłapię 13 razy powiekami ze zmeczenia, 13 razy kończąc już ten post oraz wypowiadając dobranoc – 13 razy.


