T. zrobił Naj Naj – genialniejszą grafikę EVER.
Oto historia:
Florencki mistrz noża. Elegancki w stroju ale mało subtelny w doborze oręża. Gustuje raczej w rzeźnickim kalibrze ostrzy.
—
O jego przestępczym pseudonimie krąży legenda:
Dawno temu pewien pijany człowiek wracał do domu pod florenckimi arkadami. Nagle na ścianie zobaczył cień czającego się za filarem nożownika. "Pinocchio!" wykrzyknął pijak rozbawiony. Potem, jak to się mówi śmiech biedaka ucięło jak nożem.
—-
Specjalny kołnież chroni nożownika przed zdradzieckim cięciem kolegów po fachu. Bo kto mieczem wojuje…
Tagliagole Pinocchio
Nadprodukcja przed wyjazdowa
No i wypstrykło! Wszystko na raz. Wszelka ochota i energia skierowała się ku rysowaniu. Końca nie widać. Bardzo Cię proszę roku 2009 – nie zmieniaj się! Podejrzewam, że moja wena czuje już pismo nosem. Za chwilę ruszam na 3 tygodniowe wakacje i zostawiam komputer w domu. Postanowiła zatem naprodukować ile się da jeszcze przed wyjazdem. Ihaaa!
Doodles..kolejnyyyy (z okazji kupienia duuużej ilości BiC penów)
Zeskanowany i podkolorowany w photoshopie:
Zaczęty, poczęty tabletowy cuś.
Nazwa robocza: Plane Crash Baby Death (z serii tych optymistic).
Póki co zbieram jeszcze referencje do namalowania rączek itd…
I skończona próba twarzowa
. Na podstawie zdjęcia Thiago Martinsa z Brazylii (ciągle czekam na jego info czy widział moje wykorzystanie jego fotki- jak tylko dostanę dam znać!!)
1 etap to naszkicowanie na osobnym layerze zarysów twarzy. Żaden magic – zdjęcie było na warstwie niżej.
2 etap to pi razy oko kolorki i stworzenie własnego pędzla do włosów, który wygląda tak:
3 etap to już większa mordęga. Fotka znowu została otwarta i już tylko na nią zerkałam
. I męczyłam i męczyłam – póki nie zaczęło to wyglądać zadowalająco.
Ponieważ autor zdjęcia (Thiago Martins) mi nie odpowiedział jeszcze czy mogę jego zdjęcie użyć/pokazać na swoim blogu – dlatego poniżej zamiast fotki LINK bezposredni do zdjęcia.
——————————–
uffffff i to chyba wsiooo na dziś.
Jest 3:26 a ja umieram z głodu!
Nowy Rok od 15:30
Bo chyba trzeba liczyć nie od momentu wypicia szampana o 24:00, a od godziny wstania z łóżka. Tak więc mój rok 2009 zaczął się o 15:30. Z postanowień noworocznych:
- wykazać większą towarzyskość
- więcej rysować
- ograniczyć do minimum stałe poczucie winy
- rozprawić się z własną niepewnością
- postarać się niczym nie przejmować
- ponownie: wiecej rysować
- rozpieszczać swoje stopy
- odbierać telefony
- nie wkurzać na kota gdyż brak mu rozumu
i w tym właśnie jego urok
- reszta do wglądu własnego, bo zbyt osobista na bloga




