Wychodzi na to (tak przynajmniej podejrzewam i czuję), iż nadchodzi czas rozstania z moim zębem. Dokładnie z piątką, której dalece do bycia na piątkę. Mam już dosyć ciągłego jej chorowania i marudzenia, nagłych depresji i upadków moralnych.
Byłby to w moim dosć krótkim życiu pierwszy stracony ząb.
Dlatego nie dziwcie się, że tak to przeżywam.
Pojadę za tydzień na dłuuugie – 3 tygodniowe wakacje i wszystkie zęby razem ze mną – szczęśliwe i roześmiane i wreszcie nie zaciśnięte w agonii pracy. Wszystkie poza piatką. Straciłam nadzieję, że dentystka jej pomoże. Kilka dni temu nastąpiło załamnie. Ząb szedł po cukierka, potknął się i złamał stopę.
Owszem współczuję mu strasznie, ale to nie powód bym do końca życia gryzła jedzenie lewą stroną. Wcale, ale wcale nie jest to zabawne.
Dlatego mentalnie już jestem z piątką pożegnana.
Za kilka dni zapadnie wiarygodny wyrok dentystyczny.
Miejmy nadzieję, że piątka weźmie się w garść i przestanie się wygłupiać. Albo jedzie, albo zostaje na zawsze – niekoniecznie we wdzięcznym otworze gębowym.
Dobrego początki
– no cóż. To chyba najlepsze rozpoczęcie roku jakiego mogłabym sobie życzyć. 3-tygodniowe wakacje!!!!
IHAAAAAAAAAAAA
Wszystkim Wam –czytającym życzę, żebyście choćby i przez chwilę mogli powiedzieć na głos: Jestem szczęśliwy/wa
Ave kochani – idę szykowac się na Sylwestra.
papap




