T. twierdzi, że to ząb Lutchador i że jeśli on go widzi to znaczy, że taka niemożliwość istnieje. Więc niech tak będzie.
Z okazji mnogiej ilości wizyt u dentysty ostatnio (poprzedni zatajał istnienie dziurek nawet przed sobą samym) – ząb z serii Mood logo.
W wersji martwego zęba (to ta mniej optymistyczna) i w wersji dla tych co uwielbiają do dentista chadzać ;P.
O! Tak więc jeśli przez miesiąc żadnego posta nie spładzam to istnieje 100% szans, że po miesiącu spłodzę postów w ilości 3-4 tylko jednego dnia.
Coś mi się z budową tych zdań nie zgadza…
przedawkowałam herbatę z cytryną!
Ząb Lutchador
Zamaziaje
Z łazienkowej foty zrobiłam grunge maziaja. Nie mogę ciągle tego samego robić….sorry… Raz na milion lat popełniam coś kompletnie innego, a potem głupio się przyznać – wielce owego popełnienia wstydzę ;P. W skrajnych przypadkach nawet czuję, że sama siebie zdradzam..bo to nie mój styl i wogóle jakby nie ze mnie wyszło. Taki draw-bękart.
Dzisiaj jestem słomianą wdową. Rzadko mi się to zdarza, więc pewnie tak nagła zmiana klimatu podziałała również i na wenę twórczą. Zakupiłam kapcie / łapy zwierza, więc mi ciepło w stopy. Radyjko Lush gra. Herbatka z cypitrynką też jest. I gdyby ktoś mi kazał opisać spokój wewętrzny to byłby taki jak dzisiejszy dzień. Wszystko sobie wolno płynie, chmurzony na niebie, czas, herbata z dzbanka i pomysły z głowy na papier. I czekanie na T. Fajnie tak bujać się w hamaku czasu czekając na kogoś.
Wiele spraw wreszcie mi się naprostowało. W 99% jestem zaczepiona o coś stałego i czuję, że żadne wichry łatwo rady mi nie dadzą. Pierwszy raz oood baaaardzo długiego czasu z niecierpliwością czekam na Święta. W tym roku wspólne – dwurodzinne. Taki tam – E K S P E R Y M E N T. W planach gigantyczna choinka i sterty prezentów. Blisko szczęśliwości staram się wstrzymać oddech, żeby jej nie spłoszyć. Jeszcze chodzę na palcach i boję się jej mówić po imieniu.
Gdyby nagle wszystko to zniknęło – I don’t CARE! Liczy się Tu i Teraz. 
Motyl i skafander na zimę
![]()
No to jest kolejny etap Cosia. Troszkę obchodzę się z tym rysunkiem jak z jajem… Boję się potwornie, że skoro się już pojawił to pewnie jest u mnie w komputerze tylko przelotem. Zniknie, albo ja go spitolę, dysk trzaśnie, photoshop źle zapisze… Ściubię więc go tak pomalutku, niespiesznie, ale z gigantycznym stresem przysiadłym na ramieniu. Tak dawno niczego nie narysowałam, że ten nieszczęsny maziaj nabrał znaczenia wręcz niewyobrażalnego. Nawrócona graficzka. Wszyscy myśleli, że jest już skończona a tu nagle BUM – wielki come back… ;P
Oglądałam wczoraj “Motyl i skafander”. Po filmie dręczyło mnie milion myśli. Mózg natrętnie podsuwał drastyczne obrazy. Oto ja z zaszytym okiem i ustami na bakier, przykuta do łóżka, do własnego nieruchomego ciała i ten jeden, jedyny obrazek, którego nie udało mi się dokończyć. Co czuję? Gigantyczną złość? Upokorzenie? Czy wogóle utrata rysowania byłaby wtedy ważna? Czy stare marzenia znalazłyby miejsce obok nowych, jak możliwość samodzielnego skorzystania z toalety? Podrapania się w swędzący nos? Czy wierzyłabym w Boga? I czy wogóle czułabym się człowiekiem? Kim byliby dla mnie ludzie odwiedzający mnie w szpitalu? Klawiszami? Gośćmi? Cieniami mojego dawnego życia..
Film nie jest zapisem walki z chorobą. Bo z tą konkretną wygrać nie mógłby nikt. To genialna opowieść o miłości jakiej wielu z nas nigdy nie znajdzie. Wbrew temu co widzimy ten nieszczęsny facet, uwięziony we własnym ciele jest gigantycznym szczęściarzem.
Więcej nie zdradzę. Napewno trzeba zaopatrzyć się w zwój chusteczek do ocierania łez i przygotować na dużo, dużo wzruszeń.
A po filmie warto się na chwilę zadumać…
o….
więcej z siebie nie wykrzesam. Tak wiem..ostatnio generalnie z tym mam wielkie problemy. Ale walczę..Walczę dzielnie.
Mikrusy
FAKE MODEL PHOTOGRAPHY – ostatnio znajduję tego mnóstwo w sieci. Efekt, który mamy osiągnąć to zmajdrowanie zdjęcia tak by przypominało mini makietę zrobioną a’la makro.
Tutaj linek (klik w obrazek):
Zaręczam zabawa przednia
Najfajniej przerobić zdjęcia, na których znajdują sie ludzie. Wyglądają naprawdę słodko jako miniturowe modele.
Ja dorwałam foto z samochodami i za chwilę podwijam kiecę i lecę przerabiać kolejne
A to moja próba – przed i po:![]()
Z okazji braku nastroju i radio LUSH oddalam się szybciej niż prędko…
NOT sure
Dzisiaj nie jestem pewna…nic nie wiem i o niczym wiedzieć nie chcę. Wyciągam wtyczkę myślenia z gniazdka niepokoju i mam wszystko w nosie. Myślenie na dziś jest passe, a tym bardziej pewność jakakolwiek. I niech ten cholernik blodzi, który co i rusz połyka polskie znaki idzie w cholerę. Dzisiaj chcę spokoju. Nie musi być święty..ważne żeby był wytrwały i łatwo się nie zrażał.
Z okazji nie bycia pewną – mood logo (którą wersja kolorystyczna jest tą właściwą??? cholera…więc wrzucam wszystkie)…
Baronessa vel Piankom
![]()
Dobra peruka i porządne zimowe rękawice bez palców – podstawa na nadchodzącą szybkim krokiem zimę.
![]()
Don’t mess with wróżka Nosówka Bagienna!
![]()
Oh – jestem ukontentowana..proszę jeszzce podkręcić loki ciutkę z tyłu, tak by swobodnie opadały na kark.
![]()
Janie – proszę nie hałasuj. Barnowa ma migrenę i bierze kąpiel!
******
Once
Jestem świeżo po “Once” Johna Carneya. Naładowana tak gigantyczną, pozytywną energią. Byłam przekonana, że już nie rodzą się tak proste, cudne, subtelne filmy.
Love story, ale z uroczym, real endem.
Genialna muzyka. W głównej roli Glen Hansard, wokalista irlandzkiej grupy The Frames, ponoć ulubiony wokalista Bono z U2 oraz czeska piosenkarka Marketa Irglova.
Przepieknie brzmią razem. Mnie przekonali wszystkim. Jestem urzeczona. Ten film to gigantyczny wór emocji! Bardzo się cieszę z tego sobotniego prezentu. Całuję swoją rączusię, która sięgnęła po ten film w Empiku (a jednak istnieje opatrznosć Bossska).
Dla tych co są zagubieniu, lub są na dobrej drodze by to uczynić, lub zagubienie mają już dawno za sobą – P O L E C A M!!!
Glen Hansard – Falling Slowly Lyrics
I don’t know you
But I want you
All the more for that
Words fall through me
And always fool me
And I can’t react
And games that never amount
To more than they’re meant
Will play themselves out
Take this sinking boat and point it home
We’ve still got time
Raise your hopeful voice you have a choice
You’ve made it now
Falling slowly, eyes that know me
And I can’t go back
Moods that take me and erase me
And I’m painted black
You have suffered enough
And warred with yourself
It’s time that you won
Take this sinking boat and point it home
We’ve still got time
Raise your hopeful voice you had a choice
You’ve made it now
Take this sinking boat and point it home
We’ve still got time
Raise your hopeful voice you had a choice
You’ve made it now
Falling slowly sing your melody
I’ll sing along


