Zamaziaje

Z łazienkowej foty zrobiłam grunge maziaja. Nie mogę ciągle tego samego robić….sorry… Raz na milion lat popełniam coś kompletnie innego, a potem głupio się przyznać – wielce owego popełnienia wstydzę ;P. W skrajnych przypadkach nawet czuję, że sama siebie zdradzam..bo to nie mój styl i wogóle jakby nie ze mnie wyszło. Taki draw-bękart.
Dzisiaj jestem słomianą wdową. Rzadko mi się to zdarza, więc pewnie tak nagła zmiana klimatu podziałała również i na wenę twórczą. Zakupiłam kapcie / łapy zwierza, więc mi ciepło w stopy. Radyjko Lush gra. Herbatka z cypitrynką też jest. I gdyby ktoś mi kazał opisać spokój wewętrzny to byłby taki jak dzisiejszy dzień. Wszystko sobie wolno płynie, chmurzony na niebie, czas, herbata z dzbanka i pomysły z głowy na papier. I czekanie na T. Fajnie tak bujać się w hamaku czasu czekając na kogoś.
Wiele spraw wreszcie mi się naprostowało. W 99% jestem zaczepiona o coś stałego i czuję, że żadne wichry łatwo rady mi nie dadzą. Pierwszy raz oood baaaardzo długiego czasu z niecierpliwością czekam na Święta. W tym roku wspólne – dwurodzinne. Taki tam – E K S P E R Y M E N T.  W planach gigantyczna choinka i sterty prezentów.  Blisko szczęśliwości staram się wstrzymać oddech, żeby jej nie spłoszyć. Jeszcze chodzę na palcach i boję się jej mówić po imieniu.
Gdyby nagle wszystko to zniknęło – I don’t CARE! Liczy się Tu i Teraz.
qqqqqqqqqqqqq

ggggggg2

Opublikowane w:  on at 5:58 pm Dodaj komentarz

Motyl i skafander na zimę

COs22222222222
No to jest kolejny etap Cosia. Troszkę obchodzę się z tym rysunkiem jak z jajem… Boję się potwornie, że skoro się już pojawił to pewnie jest u mnie w komputerze tylko przelotem. Zniknie, albo ja go spitolę, dysk trzaśnie, photoshop źle zapisze… Ściubię więc go tak pomalutku, niespiesznie, ale z gigantycznym stresem przysiadłym na ramieniu. Tak dawno niczego nie narysowałam, że ten nieszczęsny maziaj nabrał znaczenia wręcz niewyobrażalnego. Nawrócona graficzka. Wszyscy myśleli, że jest już skończona a tu nagle BUM – wielki come back… ;P
Oglądałam wczoraj “Motyl i skafander”. Po filmie dręczyło mnie milion myśli. Mózg natrętnie podsuwał drastyczne obrazy. Oto ja z zaszytym okiem i ustami na bakier, przykuta do łóżka, do własnego nieruchomego ciała i ten jeden, jedyny obrazek, którego nie udało mi się dokończyć. Co czuję? Gigantyczną złość? Upokorzenie? Czy wogóle utrata rysowania byłaby wtedy ważna? Czy stare marzenia znalazłyby miejsce obok nowych, jak możliwość samodzielnego skorzystania z toalety? Podrapania się w swędzący nos? Czy wierzyłabym w Boga? I czy wogóle czułabym się człowiekiem? Kim byliby dla mnie ludzie odwiedzający mnie w szpitalu? Klawiszami? Gośćmi? Cieniami mojego dawnego życia..
Film nie jest zapisem walki z chorobą. Bo z tą konkretną wygrać nie mógłby nikt. To genialna opowieść o miłości jakiej wielu z nas nigdy nie znajdzie. Wbrew temu co widzimy ten nieszczęsny facet, uwięziony we własnym ciele jest gigantycznym szczęściarzem.
Więcej nie zdradzę. Napewno trzeba zaopatrzyć się w zwój chusteczek do ocierania łez i przygotować na dużo, dużo wzruszeń.
A po filmie warto się na chwilę zadumać…

o….
więcej z siebie nie wykrzesam. Tak wiem..ostatnio generalnie z tym mam wielkie problemy. Ale walczę..Walczę dzielnie.

Opublikowane w:  on listopad 23, 2008 at 7:45 pm Komentarze (1)

COŚ świątecznego

Bombardowana z każdej strony świątecznymi pierdułami zostałam wręcz zmuszona do poczęcia czegoś Christmasowego.
COŚ dopiero w trakcie – ale już pi razy oko widać o co chodzi. Jest zimno, ciemno i trzeba JUŻ myśleć o prezentach….
Postaram się na bieżąco wrzucać wszystkie stages :)

tralalala

Opublikowane w:  on listopad 21, 2008 at 7:49 pm Dodaj komentarz

Mikrusy

FAKE MODEL PHOTOGRAPHY – ostatnio znajduję tego mnóstwo w sieci. Efekt, który mamy osiągnąć to zmajdrowanie zdjęcia tak by przypominało mini makietę zrobioną a’la makro.
Tutaj linek (klik w obrazek):
Capture

Zaręczam zabawa przednia :) Najfajniej przerobić zdjęcia, na których znajdują sie ludzie. Wyglądają naprawdę słodko jako miniturowe modele.
Ja dorwałam foto z samochodami i za chwilę podwijam kiecę i lecę przerabiać kolejne :)
A to moja próba – przed i po:
obraaaazeeeeeeeeeeek22222

Z okazji braku nastroju i radio LUSH oddalam się szybciej niż prędko…

Opublikowane w:  on listopad 19, 2008 at 5:10 pm Dodaj komentarz

Szaro, buro i do …..

qqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqqq

Stworzyłam więcej tego stuffu – przyda się na inne okazje :P
Pupson nazwany nie został jeszcze…więc niech bedzie roboczo Pupsonem..o!

not-sure-mood-logo

Opublikowane w:  on listopad 5, 2008 at 1:12 pm Komentarze (3)

NOT sure

Dzisiaj nie jestem pewna…nic nie wiem i o niczym wiedzieć nie chcę. Wyciągam wtyczkę myślenia z gniazdka niepokoju i mam wszystko w nosie. Myślenie na dziś jest passe, a tym bardziej pewność jakakolwiek. I niech ten cholernik blodzi, który co i rusz połyka polskie znaki idzie w cholerę. Dzisiaj chcę spokoju. Nie musi być święty..ważne żeby był wytrwały i łatwo się nie zrażał.

Z okazji nie bycia pewną – mood logo (którą wersja kolorystyczna jest tą właściwą??? cholera…więc wrzucam wszystkie)…

not-sure-mood-logo2

Opublikowane w:  on listopad 4, 2008 at 5:30 pm Dodaj komentarz

Baronessa vel Piankom

4444444444444444444
Dobra peruka i porządne zimowe rękawice bez palców – podstawa na nadchodzącą szybkim krokiem zimę.

222222222222222222
Don’t mess with wróżka Nosówka Bagienna!

3333333333333333333
Oh – jestem ukontentowana..proszę jeszzce podkręcić loki ciutkę z tyłu, tak by swobodnie opadały na kark.  

1111111111111111111
Janie – proszę nie hałasuj. Barnowa ma migrenę i bierze kąpiel!

******

Opublikowane w:  on listopad 2, 2008 at 2:30 pm Dodaj komentarz

Once

Jestem świeżo po “Once” Johna Carneya. Naładowana tak gigantyczną, pozytywną energią. Byłam przekonana, że już nie rodzą się tak proste, cudne, subtelne filmy.
Love story, ale z uroczym, real endem.
Genialna muzyka. W głównej roli Glen Hansard, wokalista irlandzkiej grupy The Frames, ponoć ulubiony wokalista Bono z U2 oraz czeska piosenkarka Marketa Irglova.
Przepieknie brzmią razem. Mnie przekonali wszystkim. Jestem urzeczona. Ten film to gigantyczny wór emocji! Bardzo się cieszę z tego sobotniego prezentu. Całuję swoją rączusię, która sięgnęła po ten film w Empiku (a jednak istnieje opatrznosć Bossska).
Dla tych co są zagubieniu, lub są na dobrej drodze by to uczynić, lub zagubienie mają już dawno za sobą – P O L E C A M!!!

 

Glen Hansard – Falling Slowly Lyrics

I don’t know you
But I want you
All the more for that
Words fall through me
And always fool me
And I can’t react
And games that never amount
To more than they’re meant
Will play themselves out

Take this sinking boat and point it home
We’ve still got time
Raise your hopeful voice you have a choice
You’ve made it now

Falling slowly, eyes that know me
And I can’t go back
Moods that take me and erase me
And I’m painted black
You have suffered enough
And warred with yourself
It’s time that you won

Take this sinking boat and point it home
We’ve still got time
Raise your hopeful voice you had a choice
You’ve made it now

Take this sinking boat and point it home
We’ve still got time
Raise your hopeful voice you had a choice
You’ve made it now
Falling slowly sing your melody
I’ll sing along

Opublikowane w:  on listopad 1, 2008 at 10:57 am Dodaj komentarz