A gdyby tak…

A gdyby tak już nie robić mood logos? Albo porysować dla odmiany? Już nigdy więcej nie gdybać?

Brzucha bolenia ciąg dalszy..tak więc istnieje nikła szansa, iskierka nadzieji, że wyhodowałam własnego wrzoda, wrzodunia, wrzodeczka. Moje instynkty macierzyńskie zostały właśnie wystawione na próbę. Nie minął tydzień od ostatniego “bolenia”, a tu kolejne…a ja mam już dosyć. I jeszcze to ciągłe zamartwianie, czy uda mi się wyhodowac mego wrzoda na porządnego obywatela graficznego żółądka. Zmartwienia przyszłego rodzica….To tyle chyba. Czas isć spać. I marzy mi się wreszcie obejrzeć “REC” w kinie. Bardzo się marzy. Właściwie to chciałabym się przekonać na własnej skórze, czy aż tak scary jest. Może wcale mnie nie ruszy i bedę jedyna dzielna, odporna, BRAVE hEART.. To bym się zdziwiła. Już dawno się nie bałam. Właśnie do mnie to dotarło. Po pół roku z panią psycholog, która wypędzała mi z głowy stojącego za mną przestraszonego faceta bez twarzy – jest to całkiem miłe zaskoczenie. Przestałam się bać. A może to facet bez twarzy przestał i po prostu poszedł sobie precz. W miejsce stracho-leku przyszło “niewiemcodalej”…Ale o tym może innym razem. Naprawdę swędzi mnie już ta użarta stopa i czeka komiks do poczytania. I wcale nie mam pewności, czy ktokolwiek tu ze mną dzis jest. Zresztą czy ma to jakieś znaczenie? Pewnie takie, że jeśli ktoś czyta mojego bloga – to może się użali nad stopą, nad “niewiemcodalej” i niemożnością rysowania. I może w wyniku współczucia i lekkiej sympatii, takiej jaką można czuć do obcej przecież osoby – prześle na falach mózgoblodzich okomrugnięcie lub sympatiościsk.

rrrrrrrrrrrrrr

Opublikowane w: on sierpień 26, 2008 at 9:24 pm Komentarze (2)

Nareszcie bez ufff jak gorąco…

Mniemam, że gdzieś na świecie są tacy jak ja, którzy cieszą się niewymownie z końca lata. Zrobi się szybciej ciemno, więcej mi się będzie chciało, depresja będzie wreszcie sensowna, bo dzięki niej zacznę rysować. Może tylko do bani z tym wstawaniem spod ciepłej kołdry i z marszem do wyziębionej łazienki. Wszelka robota przestanie być straszna, a za oknem ucichną wrzaski miliona pociech trenujących swe struny głosowe.
Zakładam różowe okulary, a uśmiech wraca na twarz. Żegnaj lato!

summer-is-over-ML222222222

Opublikowane w: on sierpień 25, 2008 at 5:45 pm Dodaj komentarz

Mood logo na głowo-bolączki

No i bach! 33 na karku. Czas poczuć instynkty macierzyńskie. Coś zmienić. Sprawić by worthless do tej pory życie nabrało rumieńców. Tak więc drogi zegarze biologiczny.
Tak gdybyś nie wiedział to ja płodzę NON-STOP. Raz za razem. I jeszcze mi za to płacą….
No może nie tym razem. Bo tym razem płodziłam tylko i wyłącznie dla siebie…………….i reszty świata , który zaglada na mojego bloga.

Mood Logo numer “niepamiętamdajciemiświętyspokój”.
Bo dziś matka, która non stop płodzi poczuła się zmęczona, słaba i wykończona i rozbolała ją głowa. Jak cholera rozbolała.

my-head-hurts2222

Opublikowane w: on sierpień 21, 2008 at 8:08 pm Dodaj komentarz

Outland

Dla tych co nie wiedzą – WoW to nie żaden okrzyk zachwytu. WoW to gra, a dokładniej gra sieciowa. W WoWa gra blisko 10.000000 ludzi na całym świecie. Jestem jedną z nich.
Blisko 3 tygodnie temu udało mi się wreszcie przejść przez portal do Outlandu. Nazwa conajmniej dwuznaczna. Jesli znalazłeś się w Outlandzie to nie bez powodu. Oznacza to bowiem, że w WoW-a grasz dłużej niż 3 miesiące i że nic nie wskazuje na to, że szybko Ci się znudzi. Outland w WoW-e oznacza jednoczesnie Outland w “Realu”. Przestajesz wychodzić  z domu, przyjaciół poznajesz nowych – na bitwach lub podczas wykonywania questów. Stawiasz sobie nowe cele w życiu – nie byle jakie – walczysz z dobrem, bądź złem zarywając noce i setki projektów.  W WoW-ie jednen osiągnięty cel rodzi nastepny. To govczyni niekwestionowanym królem tego typu gier. W WoW-a nie można przestać grać – a przynajmniej nie na długo. Poza oczywiście walką WoW oferuje gigantyczne połacie przedziwnych krain i postaci, które podczas levelowej wędrówki co i rusz poznajemy nowe.
WoW budzi chęć rywalizacji. Ciągle walczy się o lepszą zbroję, wyższy poziom (“level”) postaci. To świat, w którym zarówno szare myszki jak i urodzeni przywódcy będą na równi czuli się świetnie. Nie ma bata – każdy znajdzie coś dla siebie. Już samych postaci, którymi gramy jest wiele różnych.
Mój wybór padł na huntera – wydało mi się oczywiste, że nie zamierzam stawać twarzą w twarz z najkoszmarniejszymi potworami. Zdecydowanie bardziej wolę broń dalekosiężną + zwierzaka, którego można posłać tam, gdzie sameu strach iść. Tak więc w jakims sensie moja postać reprezentuje właśnie mnie. Rzecz jasna – wyglądu nie da się skopiować z “realu”  (co ja bym miała z takimi uszami za zabawę ;) ) – wszystko inne jest w 100% mną.
Tydzień temu odkryłam, że bitwy, w których udział bierze po kilkanaście osób na raz to coś w czym juz dawno powinnam była brac udział :)
Walka dobra ze złem? Oh yes! Gra nabrała jeszcze żywszych kolorów. Stałam się częścią grupy dzięki czemu nabrałam sił. Stanęłam po stronie dobra – po stronie Alliance. Tłukąc Hordę, mordując potwory z całą pewnością robię coś ważnego. Manifestuję chęć czynienia dobra. Może na tym polega nowoczesna religia?
Na wirtualnym opowiedzeniu się po stronie dobra lub zła.
Jak boni dydy – za każdym razem gdy pomogę komuś z Alliance, bądź zabiję diabło-podobnego stwora moja dusza jaśnieje pięknym blaskiem czystości.
WoW to współczena, wirtualna wersja krucjat. W ramach walki z dobrem siekamy potwory, mordujemy bestie, zabieramy złym złoto. I jeszcze nasz dobry, wirtualny Bóg nas za to nagrodzi. Bo Bóg, był jest i będzie wirtualny. Teraz nastała jego właściwa pora. Teraz jest szansa nawrócić ludzi. Nowocześnie. Bo taki jest teraz świat, wirtualno-nowoczesny, ale ciągle posiadający swojego Boga.
I w walce dobra ze złem niewiele się zmieniło. Bóg walczy o swoje, a Horda i tak wygrywa. Bo chyba mimo wszystko więcej jest szczerości w mordowaniu dla kasy i przyznania się do popełniania grzechów niż skrywania ich za woalką czynienia dobra. I gdyby tylko Bóg miał lepszy PR – to może wreszcie dotarłoby do niego, że najważniejsza jest szczerość. Może sobie szukać wyznawców, naśladowców, żółnierzy…i czegolwiek jeszce szuka zaprzęgając do tego nowoczesne metody. Ale jeśli nie zmieni podejścia – to światem będzie rządzić Horda, a on sam przestanie istnieć.

Tym samym zaręczam, że nie jestem poczytalna, a powyższy tekst należy traktować z wielką rezerwą i mimimalnym poczuciem humoru ;)

Poniżej zdjęcia mojego drugiego świata. Proszę o wielką wyrozumiałość.

Przejście przez Portal do Outlandu:
1111111

Jedna z krain Outlandu – nazywana przez wielu Grzybowem ;)
2222

Zatrucie przez owadona powoduje gigantyczne napromieniowanie
333333333333

Duch współzawodnictwa, którego otrzymałam za udział w bitwach ;)
444444444

Jedna z bitew. W tym wypadku Alterac.
88888888888

Pierwszy epicki mount :)
555555555

I drugi zdobyty za udział 30krotny w 3 różnych bitwach.
Mounty te zawsze są czarne i nazywane są bitewnymi.
66666666

Kolejny cel do osiągnięcia – latający mount ;)
777777777

Opublikowane w: on sierpień 17, 2008 at 4:50 pm Dodaj komentarz