Chmurzon w zamyśle..tylko, że…

Zdecydowałam się..czas popełnić kolejną grafę. W zamyśle miała to być zła chmura, tudzież chmuron. Tylko, że w trakcie tablecenia..coś wymknęło się spod kontroli i cały zamysł diabli wzięli.
Na szczęście w tym przypadku wyszło to nawet na dobre.
Z okazji tego, że ostatnio śnią mi się same koszmary i duzo myślę o własnych strachach – grafika jak najbardziej w temacie.

Wiecie jak to jest kiedy zaczynamy się nakręcać własnym strachem? Pomyslałam sobie, że zawsze zaczyna się od czegoś małego. Właściwie małego to źle powiedziane…zaczyna się zawsze niewinnie. I o tym właśnie grafika. Za tym małym lęczkiem stoją wielkie Lękony i kuszą tym jednym małym, niewinnym lęczkiem.
Weź go..przecież nic się nie stanie..lepiej taki mały niż my – weterani. Tyle, że każdy szczeniak kiedyś przestaje być słodki i w końcu rośnie. I jeśli źle go wychowamy to w końcu nas ugryzie.

I chyba nawet nie chodzi o wychowanie. Bo lęki to dzikie zwierzęta. Chodzi o to, żeby wogóle nie brać takiego lęczka na ręce..zwłaszcza jeśli jesteśmy świadomi tego co tak naprawdę za tą niewinnością stoi.

No i to tyle bajdurzenia..póki co kilka etapów…Hope, że skończę jeszcze w tym stuleciu.

ttttttttttttt

Opublikowane w:  on czerwiec 25, 2008 at 7:45 pm Dodaj komentarz

Ninja Monkey

Zaczęło wiać…dąć, smyrać liście i szumieć w głowie.
Im bardziej deszczowo – tym bardziej chce mi się tablecić, “krzywić” i logo-ować (od logo, nie logowania).
Siedzę sobie na poddaszu…przez okno widok na ciemną próżnię pojękującą zmęczonymi autobusami.
Głowa mi pęka i czuję, że jesień już blisko.
A może to moja wielka potrzeba przeskoczenia tego lata.
Podobno bez zmian nie ma ruchu naprzód. Dla mnie ruch naprzód to nic więcej jak zataczanie coraz to większych kół. Zawsze w pewnym momencie trzeba zachaczyć o punkt wyjścia…nawet jeśli nie mamy o nim najlepszych wspomnień. A potem się oddalamy, zgarniając po drodze nowe doświadczenia i przeżycia. Zawsze jednak odnosimy się do naszego punktu wyjścia. Bo człowiek musi mieć odniesienia. Inaczej zawsze wydawałoby mu się, że jest sam. Potrzebujemy morskiej latarni…nawet jeśli w jej środku straszy.

Ninja Monkey obroni Was przed lękami.
Przynajmniej taka jest teoria, wyplątana z kłębków moich myśli.
Śpijcie smacznie.
over.

NINJA-MONKEY

Opublikowane w:  on czerwiec 22, 2008 at 9:01 pm Komentarze (3)