Wczorajszy dzień obfitował w organoleptyczną rozpustę.
Gdzieś w przestrzeni internetowo-blogowej znalazłam fantastyczne strony z genialnymi przepisami. Ponieważ raz na miesiąc mam świetne pomysły oraz potrzeby – tym razem dotyczyć one będą kucharzenia. Gospodyni domowa ze mnie kiepska, kura nawet gorsza. Nawet za jajkami specjalnie nie przepadam – no chyba, że spalonymi w formie jajecznicy na porządny wiór, tudzież na bardzo, ale to bardzo twardo. Ponieważ obydwoje z T. jesteśmy na diecie MŻ (mniej żreć) – obiady w postaci jaką znamy z domów rodzinnych w naszym konkretnie – nie funkcjonują. Karmieni przez ostatnie dwa tygodnie brązowym ryżem oraz tuńczykiem zapragnęliśmy choćby i nikłej odmiany.
I tak oto powstał obiad idealny z jeszcze bardziej idealnym deserem.
Pierwsze i ostatnie danie to ziemniaczki pieczone z rozmarynem na plastrze cytryny z dodatkiem łyżki masła oraz sałata z pomidorami z sosem balsamicznym okraszona niebieskim serem (wedle uznania) i posypana niezbyt obficie orzechem włoskim.
Deser natomiast to nic innego jak pieczone jabłko. Podniebienny orgazm gwarantowany!
Pieczone Jabłka a’la Księżniczka z Um25
fot. Agata Janus czyli moi – Wszelkie prawa zastrzeżone!
Dla 2 osób potrzebne będą:
3 spore jabłka (wybrałam takie twarde, ale nie zielone)
3 łyżeczki skórki z pomarańczy (kandyzowana)
1 garść płatków migdałowych
4 rodzynki królewskie (chodzi o to, żeby były dość duże)
2 łyżki miodu (ja użyłam takiego zbrylonego, nie płynnego)
1 łyżka masła
1 łyżka przypraw do grzańca
4 łyżeczki cynamonu
Przygotowanie:
2 jabłka myjemy, ścinamy od góry tak żeby mieć kaputurek do przykrycia jabłka, nieobrane wydrążamy w środku tak żeby ścianki jabłek miały z centymetr grubości.
Pozostałe jabłko ścieramy na tarce na grubych “oczkach”. Mieszamy ze skórką pomarańczową, przyprawą do grzańca, płatkami migdałowymi (zostawić 2 łyżeczki) i 2 łyżeczkami cynamonu. Na spód wydrążonych jabłek wkładamy połowę miodu i po 2 rodzynki.
Następnie upychamy naszą masę wewnątrz owoców i przykrywamy ściętymi “kapturkami”, które mocujemy do jabłek za pomocą wykałaczek.
1 łyżkę miodu, 1 łyżkę masła, 2 łyżeczki płatków migdałowych oraz 2 łyżeczki cynamonu mieszamy razem i odstawiamy na bok.
Jabłka najlepiej umieścić w małych brytfankach – podczas pieczenia wycieka z nich pyszny sos, którego żal wylewać!
Piekarnik rozgrzewamy 200oC i wkładamy do niego brytfanki z jabłkami. Minutnik nastawiamy na 45 min.
Kiedy zadzwoni – odstawioną na bok mazaję umieszczamy na czubku każdego z jabłek i pieczemy wszystko jeszcze z 10 min.
Podany czas najlepiej kontrolować samemu! Gotowe jabłko dźgnięte palcem powinno się uginać
Po wyjęciu chwilę studzimy, polewamy już wedle uznania – albo chudą śmietanką (po 2 łyżki na jabłko), albo śmietaną bitą, albo dodajemy gałkę lodów waniliowych. Całość można oprószyć lekko czekoladą
..
Ot i wsio.
Orgazmicznie szczęśliwa ja!
Ziemniaczki “Happy We”
Ilość w zależności od apetytu – ja zrobiłam tak:
8 ziemniaczków do pieczenia (kupiłam w Forcie Wola w markecie)
rozmaryn (do kupienia w przyprawach)
plaster cytryny
1 duuuża łyżka masła (ale masła -nie margaryny!)
folia aluminiowa
Przygotowanie:
Ziemniaczki myjemy dokładnie szczotą. Rozkładamy folię. Na folię kładziemy kolejno: plaster cytryny, ziemniaczki, łyżkę masła i całość posypujemy rozmarynem. Ja dodałam również odrobinę kminu (byle nie rzymskiego – flech!).
Zawijamy szczelnie i wkładamy na godzinę do nagrzanego do 200oC piekarnika – Voilà! – nasza podniebienna rozpusta gotowa!
Powyższe przepisy nie zaistniałyby nigdy gdyby nie blogi:
http://pannakota.pl/ (ulubieniec!)
http://www.kwestiasmaku.com/
______________________________________________
Smacznego! Dzisiaj odkryłam ciasto francuskie light! Możliwe, że zabiorę się za babeczki z gruszką i serem pleśniowym. Tudiduuuu!!
Do następnego kochani!
over